| Kronika TOPR |
|
|
| Wpisany przez Adam Marasek (TOPR) |
| wtorek, 17 stycznia 2012 08:04 |
|
Takie warunki - wiatr i mgła, spowodowały spore trudności orientacyjne wśród turystów i narciarzy jeżdżących w rejonie Kasprowego Wierchu. Ratownicy mieli trochę pracy. 9 styczniaO godz. 7:25 do TOPR zadzwonił jeden z turystów z informacją, że od dwóch dni z dwoma kolegami biwakują na grani pomiędzy Jarząbczym a Kończystym Wierchem. Jest mgła, zerowa widoczność, silny wiatr, intensywny opad śniegu. W takich warunkach boją się schodzić, proszą o pomoc. Z Centrali z pomocą pospieszyła 5-osobowa grupa ratowników. W bardzo trudnych warunkach o godz. 14:25 ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystów. Asekurując rozpoczęto ich sprowadzanie. Cała ekipa zeszła do Chochołowskiej i dalej samochodem została przewieziona do Zakopanego. Turyści wędrując granią wokół Dol. Chochołowskiej zostali w nocy na pierwszym biwaku zaskoczeni gwałtownym pogorszeniem warunków. Postanowili poczekać jeszcze dzień i noc na biwaku licząc na poprawę warunków. Niestety pogoda nie dała im takiej szansy i konieczna była pomoc ratowników. 15 styczniaO godz. 16:03 do TOPR zadzwonił jeden z turystów informując, że wraz z trojgiem znajomych podchodzą do Pięciu Stawów. Są na progu doliny na zimowym obejściu. Jest mgła nie mogą trafić do schroniska. Naprzeciw turystom wyszedł pełniący tam dyżur ratownik wraz z dwiema osobami w celu przetorowania dojścia. Napotkali oni oczekujących na pomoc turystów i o godz. 17:00 doprowadzili ich do schroniska. 16 styczniaO godz. 7:30 do TOPR zadzwoniła matka snowboardzisty z Tylmanowej z informacją, że jej syn wraz z kolegą dzień wcześniej wyjechali do Zakopanego by tu najprawdopodobniej na Kasprowym pojeździć na snowboardzie. Być może pojechali na Słowację. Od wczoraj nie ma z nimi kontaktu telefonicznego. Po godz. 8:00 kolejny telefon, że po rozmowie z kolegami jest pewne, że wybrali się na Goryczkową. Zaczęto poszukiwania. Ratownicy z Kasprowego sprawdzili trasę na Goryczkowej, niestety nocny opad śniegu i wiatr zawiał wszelkie ślady. Okazało się, że ich samochód stoi na parkingu przy Rondzie Kuźnickim. Z chwilą poprawy pogody na poszukiwania w rejonie Kasprowego wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy sprawdzili okoliczne doliny i granie. Nie dostrzeżono żadnych śladów poszukiwanych. Poproszono o pomoc Horską Zahranną Slużbę. Na poszukiwania ratownicy słowaccy udali się do Dol. Cichej. O godz. 13:20 ratownicy HZS powiadomili TOPR, że w Dol. Cichej odnaleźli poszukiwanych snowboardzistów. Lekko wychłodzonych przetransportowali do Smokowca. Wszystko wskazuje na to, że we mgle, przy padającym śniegu poszukiwani zjechali do Dol. Cichej. Tam znaleźli schron, gdzie przeczekali noc. Rano brnąc w głębokim śniegu szli w kierunku Podbańskiej. Tam w rejonie dawnego szlaku na Tomanową Przeł. napotkali ich słowaccy ratownicy. Brak zasięgu nie pozwolił im o powiadomieniu najbliższych co się z nimi dzieje. Mogą oni mówić o sporym szczęściu, że podczas zjazdu do Dol. Cichej nie porwała ich lawina. Prognozy mówią o dalszych opadach śniegu. Nie poprawi to warunków, a spowoduje, że zagrożenie lawinowe nie będzie w najbliższych dniach maleć. W aktualnie panujących warunkach nie polecamy wyjść powyżej tatrzańskich schronisk, a narciarzy i snowboardzistów jeżdżących w rejonie Kasprowego Wierchu prosimy by jeździli tylko po wyznaczonych trasach i dla własnego bezpieczeństwa nie wyjeżdżali poza ich oznaczone granice. |